Góra Markowca to jedno z najbardziej interesujących i znanych miejsc w naszym mieście. Jest to nie tylko dobry punkt widokowy, lecz także – ze względu na swoją historię i pozostałości po niej – miejsce unikalne w skali całego Pomorza.

Powszechnie uważa się, że na szczycie wzniesienia znajdują się bunkry. Prawda jest jednak znacznie ciekawsza. Żelbetowe pozostałości to resztki niemieckiej baterii obrony przeciwlotniczej z 1942 roku (259. Marine Flak Abteilung). W jej skład wchodziły cztery działa Flak 105 mm, poczwórnie sprzężone działko kal. 20mm, dalmierz i radar Würzburg FuMG 62. Niemieckie działa potrafiły strzelać do obiektów o wymiarach 3×4 metry znajdujących się… nieopodal Kępy Oksywskiej!

W czasach II wojny światowej Góra Markowca stanowiła prawdziwą twierdzę, której siła ogniowa skutecznie uniemożliwiała aliantom swobodne loty w okolicach dzisiejszego Trójmiasta. Tak było chociażby w kwietniu 1944 roku, podczas słynnego alianckiego nalotu na gdyński port.

U schyłku wojny, w marcu 1945 roku, niemieccy okupanci zaciekle bronili Góry Markowca, przez kilka dni odpierając ataki I Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. W wyniku walk alianci stracili aż osiem czołgów. Z rejonu Góry Markowca siły niemieckie wycofały się dopiero 27 marca.

Po zakończeniu wojny obiekt przez wiele lat był wyspą skarbów dla poszukiwaczy militariów. Narosło też wokół niego wiele legend. Najpopularniejsza mówi o podziemnych tunelach rzekomo wydrążonych przez Niemców w celu ukrycia skarbów. Wiadomości te nie zostały nigdy potwierdzone i zdają się nie mieć nic wspólnego z faktami.